Miniony weekend w Dżubie

trauma-healing-studetns-of-juba-01Rano pojechaliśmy do urzędu imigracyjnego, aby dopełnić resztę formalności. Choć urząd był pusty to i tak chodziliśmy od drzwi do drzwi otrzymując od każdego odpowiedź – czekać. Najpierw mówiono, że potrzebny podpis, zaś ten co miał podpisać moje papiery siedział na zewnątrz i sobie rozmawiał z ludźmi. Po godzinie poszliśmy do innego budynku. Po przejściu kilku obskurnych i ciemnych pomieszczeń doszliśmy do interesującego nas pokoju.  Po przejściu przez zasłonę z materiału weszliśmy do środka. Wewnątrz znajdowało się potężne biurko, za którym siedział urzędnik, zaś naokoło w potężnych fotelach i tapczanach kilka innych osób ubranych w garnitury. Przypomniały mi się sceny z afrykańskich filmów gdzie reżim trzymał nad wszystkim swoją rękę i pokazywał, kto tu rządzi i czyj to teren. Ja byłem biały – ten, który ma czekać i jak komuś się zachce to mi pomogą. Jak na razie tak to tutaj funkcjonuje, muszę odczuć, że jestem tutaj, bo władza pozwala mi tutaj być. Jednak teraz potrzebowałem podpisu jeszcze kogoś innego, zaś tej osoby właśnie nie było. Wróciliśmy więc do domu bez niczego. Będziemy próbowali znowu w poniedziałek.

 

Naszą jedną z działalności w Dżubie jest prowadzenie warsztatów na temat Trauma healing and reconciliation, mające na celu uzdrowienie i pojednanie po przeżytym szoku, jako efekt wciąż trwającej wojny. Sobotnie warsztaty odbyły się z młodzieżą szkoły średniej. Przyjechało ponad pięćdziesiąt młodych osób z różnych szkół.

Wojna nie tylko przynosi śmierć, ale ma wielki wpływ na psychikę ludzi, którzy tą sytuację przeżyli i przeżywają. Ci młodzi ludzie byli świadkami trwającej przemocy, w lipcu słyszeli strzały z karabinów, widzieli ginących ludzi, uciekających czy chowających się. Jak czujemy się w takich sytuacjach? Mamy przyspieszone tętno, serce wali jak oszalałe, odczuwamy ból stawów, mięśni czy dostajemy poważnych problemów żołądkowych. Prawie wszyscy, którzy w tym czasie byli w Dżubie pochorowali się, ponieważ ich układ odpornościowy osłabł. Niektórzy z tych młodych nie potrafią się uśmiechać, patrzą nieufnie, są wystraszeni. Każdy z nich żyje myślą, co przyniesie jutro.

Ci młodzi ludzie pragną się z tych wszystkich myśli, emocji i przeżyć oczyścić. Warsztaty były okazją, aby mogli choć trochę psychicznie odpocząć i poznać metody, które mogą im pomóc w dalszym radzeniu sobie z traumą. Każdy prosił o oczyszczenie myśli, o spokój, o siłę w radzeniu sobie ze złem. Był czas modlitwy, czas napełnienia się pozytywną Bożą energią, czas oddalenia od siebie tego wszystkiego, co im najbardziej przeszkadza. Był czas, aby jeden nad drugim się pomodlił, położył na jego głowę ręce i prosił o uleczenie.

 

Niestety nie wszystko idzie po naszej myśli. Na maila z moim imieniem i prośbą o pozwolenie na wjazd do obozu dla uchodźców w niedzielę nie otrzymałem odpowiedzi. Prawdopodobnie był on wysłany za późno. Obecnie reguły wjazdu do obozów są bardzo zaostrzone po ostatnim incydencie. W sobotę rano, przy bramie wjazdowej do obozu padły kolejne strzały, które trwały 15 minut. Na szczęście nikt nie ucierpiał, ale pokazuje to jak cała sytuacja jest napięta. Są oczywiście różne historie, dlaczego do tego doszło i wzajemne obwinianie się. Aby nie robić problemu pozostałem na Niedzielę w domu. Przy następnej mojej wizycie w Dżubie powinienem wjechać bez problemu.