Kongres Młodych i Zakończenie Roku Szkolnego

17go grudnia rozpoczęliśmy Kongres Młodzieży w Rumbek. Przyjechała młodzież z 13 parafii czyli prawie 1000 młodych osób. Zjednoczyliśmy się pod tematem „Być świadkiem tego co zobaczyliśmy i usłyszeliśmy”. Każdy z nas doświadcza obecności Jezusa na różne sposoby. To On przemawia do nas i staje się coraz bardziej obecny w naszym życiu. Nie staje się On naszą własnością, lecz każe nam zostać świadkiem dla innych. Stajemy się po nieco apostołami, którzy są posłani aby głosić o królestwie Bożym wszystkim tym którzy go jeszcze nie znają.

Wczoraj przeżywaliśmy zakończenie roku naszego przedszkola. Ponad 60 starszaków zakończyło ich trzyletni pobyt w przedszkolu. Był to dzień pełen radości, tańców i przemówień. Rodzice byli bardzo dumni tego dnia ze swoich pociech.

Pomimo trudności

Sudan Południowy cały czas ma swoje wzloty i upadki. Dotyczy to każdej dziedziny, czy to bezpieczeństwa, czy ekonomii, czy kataklizmu, czy konfliktów, czy to kryzys wiary, czy brak nadziei.

Ludzie żyją z dnia na dzień oczekując lepszego jutra, starając się zaradzić każdej trudnej sytuacji. Często jest to prawdziwa walka o przetrwanie. Czasami mam wrażenie, że pomimo całej przekazywanej pomocy, ludziom się nic nie polepsza.

Wydawałoby się, że ludzie odczuli ulgę. Otrzymaliśmy nowego gubernatora, który zaczął robić porządki w bardzo krwawy sposób. Życie za życie, kryminaliści zaczęli powoli znikać i nikt nie wie gdzie się podziali, cały alkohol został zniszczony, który często był powodem konfliktów, a ludzie nareszcie zaczęli cieszyć się pokojem. Obecnie bez problemu można się poruszać po drogach bez ryzyka, że ktoś na nas napadnie albo zacznie do nas strzelać. Każdy wie, że jak to się stanie, to ta osoba zostanie odnaleziona i zniknie.

Obecnie największą trudnością dla ludzi to znalezienie żywności. Sudan Południowy od dwóch lat jest dotykany przez powodzie. Ponad 60% ludności dotknięta jest klęską głodu. Dostajemy informacje, że w niektórych częściach Sudanu Południowego ludzie umierają z głodu. Przyczyną są nie tylko powodzie, ale także drogi i trudności z dostarczeniem żywności przez WFP. Organizacje boją się podróżować, a konwoje z żywnością są napadane.

Wiele osób przemieszcza się na suche tereny, które nie znajdują się pod wodą. I choć nasz teren nie jest objęty powodzią, ludzie żyją efektem wcześniejszych konfliktów. Ludzie nie byli w stanie nic zasiać, ponieważ na początku roku w naszej parafii było wiele konfliktów zbrojnych i ludzie musieli uciekać z terenów zamieszkania. Wiele osób przychodzi do nas prosząc o pomoc, jednak i my do tej pory nic nie otrzymaliśmy i nie mamy jak ich wspomóc.

To, co udało nam się wykonać dzięki naszym dobroczyńcom, to wykopanie dwóch studni.

Wczoraj rozpoczęliśmy Adwent i czas przygotowania na Boże Narodzenie. Każdy chciałby przeżyć ten czas jak najlepiej. Pomimo ciężkich chwil, ludzie powoli szykują swoje domostwa, odnawiają mur i wejście do chaty, które są wykonane z błota. Wykonają na nim malunki takie jak kwiaty czy napis Happy New Year. Dzieci nie dają mi żyć prosząc o ubranka, aby w święta wyglądać wyjątkowo. Mam obecnie ponad 50 dzieci, które są pod moją opieką jeśli chodzi o opłacenie szkoły, mundurków, ubrań czy jedzenia. Są to dzieci z biednych rodzin, które nie mają rodziców, wychowywani tylko przez babcię czy starszą siostrę, albo z rodzin, które nie mają możliwości, aby je wspomóc. Często są to dzieci znalezione na ulicy, te które należą do naszych grup parafialnych i od razu widać po nich, że w domu nic nie mają i dzieje się źle.

Czas odwiedzin to czas nadziei, modlitwy i zawierzenia. Krótka rozmowa i modlitwa przynosi uśmiech na twarzy każdego.

Ostatnio zorganizowaliśmy zjazd naszych Alleluia Dancers, czyli dziewczynek, które wykonują taniec liturgiczny. Był to czas na zabawy, grę w piłkę, taniec i modlitwę. Nasza młodzież szykuje się na diecezjalny kongres, który odbędzie się 16 grudnia w Rumbek. Nasi ministranci czasami grają w piłkę z innymi dziećmi w różnych kaplicach. Odwiedzamy rodziny, szpital czy więzienie. Czyli pomimo trudności, życie toczy się dalej. Raz jest lepiej, raz gorzej. Jest czas, że jest trudno, jednak przychodzą i te chwile radości. Wierzymy, że Boże Narodzenie przyniesie prawdziwy czas świętowania i radości.

Milion dzieci modli się na Różańcu

PAPIESKIE STOWARZYSZENIE POMOC KOŚCIOŁOWI W POTRZEBIE KAŻDEGO ROKU 18 PAŹDZIERNIKA O GODZ. 9.00, WŁĄCZA SIĘ W MIĘDZYNARODOWĄ AKCJĘ MODLITEWNĄ „MILION DZIECI MODLI SIĘ NA RÓŻAŃCU”. ZACHĘCAMY WSZYSTKIE POLSKIE DZIECI DO WŁĄCZENIA SIĘ I KONTYNUOWANIA TEJ PIĘKNEJ INICJATYWY.

W tym dniu na sześciu kontynentach dzieci z wielu krajów świata modlą się na różańcu w intencji pokoju, ta szczera modlitwa może odmienić naszą planetę.

Wspieramy tę inicjatywę w wielu krajach, gdyż wierzymy, że prośba niewinnych serc dzieci jest szczególnie miła Bogu. Jezus powiedział:

Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im; do takich bowiem należy królestwo Boże

a w innym miejscu:

Zaprawdę, powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego

Pomysł tej kampanii modlitewnej powstał w 2005 roku w stolicy Wenezueli, Caracas, podczas modlitwy różańcowej dzieci na zajęciach religii. Wychowawczyni opiekująca się grupą powiedziała wówczas: „Wyobraźmy sobie, jakby to było cudownie, gdyby tak milion dzieci modliło się równocześnie na różańcu. Wówczas świat na pewno by się odmienił na lepsze”. To zdanie wypowiedział św. o. Pio, który stwierdził, że „gdyby milion dzieci modliło się na różańcu, wówczas świat napełniłby się pokojem”. Tak rozpoczęła się akcja Milion dzieci modli się na różańcu. Konferencja Episkopatu Wenezueli wydała wkrótce zgodę na rozpoczęcie ogólnokrajowej akcji świeckich katolików związanych z „Ruchem Szensztackim” oraz Centralnym Komitetem Wenezuelskich Katolików (Consejo Nacional de Laicos Venezuela).

Jak pomysł katechetki z Wenezueli w 2005 roku okazuje się strzałem w dziesiątkę, niech posłuży świadectwo pani Malwiny z Zakopanego. W 2018 roku do kampanii udało się jej zachęcić ponad 20 placówek edukacyjnych z pobliskich okolic. Dzieci modliły się w Sanktuarium Matki Bożej Fatimskiej na Krzeptówkach, w szkolnych kaplicach, wokół kapliczek na terenie przedszkolnych ogrodów czy w klasach. Z kolei rok 2020 okazał się jak dotąd rekordowym – Polska znalazła się na 1. miejscu w klasyfikacji międzynarodowej akcji modlitewnej. Na kolejnych miejscach znalazł się Meksyk i Słowacja. W Polsce w ramach kampanii zarejestrowano ponad 67 tys. dzieci, a ilość zgłoszonych placówek (w większości szkół i przedszkoli) przekroczyła 700. Na międzynarodowej stronie internetowej akcji zarejestrowało się ponad 509 tys. dzieci ze 136 krajów świata.

Przeżyjmy zatem wspólnie ten dzień z Maryją, Matką Bożą Różańcową, pod patronatem św. Łukasza Ewangelisty, kronikarza najpiękniejszych modlitw Ewangelii i, jak podaje tradycja, autora pierwszych wizerunków Niepokalanej Matki naszego Zbawiciela.

Zapraszamy do współpracy katechetów i uczniów, młodzież katolicką, dzieci i ich rodziców. Modlitwa działa cuda! Wierzymy, że wspólnie możemy zmieniać świat, szczególnie tam gdzie dochodzi do ciągłych ataków na chrześcijan. Modlitwa i czynna pomoc prześladowanym za wiarę w Jezusa Chrystusa da naszym Braciom i Siostrom w wierze siłę, by przetrwać ciężki czas.

TEGO DNIA BĄDŹ Z NAMI I MÓDL SIĘ Z NAMI O POKÓJ NA ŚWIECIE!

WWW.MODLITWAMILIONADZIECI.PL

NASZE PRZYGOTOWANIA DO MODLITWY W YIROL – SUDAN POŁUDNIOWY

Malujemy Plakat

U nas nareszcie ruszyła szkoła.

Trudny miniony rok

Cały miniony rok dla nas wszystkich nie był łatwy, dzieci musiały pozostać ze swoimi rodzinami, bez możliwości uczęszczania do szkoły. W szkołach zapanowała cisza, a na boisku zaczęła rosnąć trawa. Oczywiście żadne z nich nie doświadczyło tzw. „lockdownu” czy „nie wychodź z chaty”, jednak dzieci stanęły przed innymi wyzwaniami i trudnościami.

Wiele dzieci musiało udać się do swojej dalszej rodziny, szczególnie te, które nic nie znalazły do jedzenia w domu. Inne dzieci zaczęły pracować w mieście, sprzedając lizaki, ciastka albo rozwożąc wodę. Za zarobione pieniądze mogły coś zjeść i kupić coś dla swoich braci i sióstr. Podczas roku szkolnego, kiedy szkoły są otwarte dzieci mogą zjeść jeden posiłek, który otrzymują od WFP (Światowy Program Żywnościowy) albo od Mary’s Meal (Pomoc od naszej Diecezji Rumbek dla szkół).

Dodatkowym problemem podczas zamkniętych szkół jest sytuacja dziewczynek, które są bardzo narażone na przedwczesne wyjście za mąż albo są wykorzystywane i zachodzą w ciążę. Podaje się, że po otwarciu szkół połowa dziewcząt nie powróciła do szkoły.

Kolejnym problemem jest rosnąca bieda. Wiele rodzin staje przed wyborem, albo wysłać dzieci do szkoły i głodować, albo pozostawić je w domu i wysłać je na miasto, aby zarabiały na rodzinę.

Kwitnąca edukacja

Dzieci w naszej parafii lgną do szkół i od kilku lat rodzice widzą szkołę, jako wartość dla ich rozwoju. Jak kilka lat temu szkoły były puste i nie było zainteresowania, obecnie szkoły są przepełnione. W Yirol prowadzimy trzy szkoły i przedszkole. Szkoła Podstawowa św. Komboniego (1400 uczniów), Szkoła Podstawowa św. Krzyża (1000 uczniów), Przyspieszona Edukacja dla dorosłych (600 uczniów) i Przedszkole św. Bakity (300 uczniów). W samym Yirol jest ponad 9 szkół podstawowych i 5 szkół średnich. Oprócz nich, każda wioska prowadzi szkołę podstawową liczącą od 60 do 500 uczniów.

W kwietniu tego roku, w naszych szkołach rozpoczęliśmy rok szkolny eucharystią powierzając ten rok panu Bogu, prosząc, aby nas chronił od wszelkich niebezpieczeństw.

Edukacja drogą do pokoju

Edukacja w Południowym Sudanie jest bardzo ważna i jest to jedyny sposób, aby wychować zdolnych liderów, którzy zmieniliby kulturę przemocy w kulturę pokoju.

Obecnie na terenie naszej parafii panuje wiele konfliktów i nikt nie panuje nad sytuacją. Do wielu kaplic nie możemy się udać, ponieważ możemy zostać napadnięci i zastrzeleni. Większość ludzi posiada broń i coraz częściej jej używa, aby rabować i napadać. Samochody są napadane na drodze, niedawno zastrzelono dwóch pracowników szpitala. Konflikty pomiędzy pasterzami pozostawiają dziesiątki zabitych, młodzi napadają i strzelają do ludzi, aby ich obrabować. Poza tym panująca kultura zemsty doprowadza do spalonych wiosek i kolejnych dziesiątek zabitych. W naszej parafii nikt nie jest bezpieczny.

Pomimo tego, że szkoły zostały oficjalnie otwarte, wiele z nich wciąż nie może funkcjonować normalnie, poprzez trwające konflikty. Niektóre wioski zostały spalone, a ludzie zostali zmuszeni do ucieczki.

W Południowym Sudanie ludzie wierzą w moc edukacji w szkole i w kościele. Wierzą, że te dwa filary są w stanie zmienić mentalność ludzi, aby żyli w zgodzie i w jedności. Niestety, ludzie wciąż stawiają pierwsze kroki i potrzeba wielu lat, aby to państwo zażegnało wszelkie konflikty. Jednak wiara sprawia, że ludzie żyją z nadzieją i choć zmiany są minimalne, warto iść do przodu.