Pierwsze dni w Dżubie

imgp1177Na miejscu wita mnie mój współbrat, o. Gregor Schmidt. Znamy się już z czasów nowicjatu i scholastykatu, zaś teraz będziemy w jednej wspólnocie w Old Fangak. Oczywiście interesuje mnie wszystko. Chciałbym dowiedzieć się na temat nowego miejsca mojej pracy jak najwięcej, poznać lokalny język „nuer” i kulturę. Jednak nauka języka nie należy do najprostszych, zaś informacji o tym miejscu jest bardzo wiele.

Gregor właśnie szykuje najpotrzebniejsze rzeczy do zabrania do Old Fangak. W kontenerze gromadzi książki do naszej szkoły otrzymane z UNICEFu, oraz wydrukowane w Kampali, które sam przygotował do nauki dzieci nuer języka angielskiego. Dodatkowo musi przygotować wszystko to, co potrzebne, aby przeżyć na misji. Wszystko musi ważyć do 1.3 tony, bo o takiej pojemności zamawiamy samolot. Dotarcie do Old Fangak odbywa się tylko drogą lotniczą – są to efekty wojny. Wcześniej można było robić zakupy w mieście Malakal, na północ od Old Fangak i przywozić dobra wzdłuż rzeki. Niestety całe miasto zostało zrównane z ziemią, zaatakowana została baza ONZ i nad całym miastem przejęło kontrolę rządowe wojsko – czyli Dinka.

Umówiliśmy się że Gregor poleci zamówionym samolotem wypełnionym po brzegi dobrami, zaś ja polecę w najbliższą środę samolotem ONZ. Wciąż jednak czekam na moje dokumenty i kiedy będę musiał zdać moje odciski palców. Otrzymałem już moje ID, którym mogę się posługiwać i udowadniać że jestem księdzem. Ponieważ chciałbym w najbliższą niedzielę jechać do jednego z obozów dla uchodźców, gdzie odprawię Mszę, ID mi się bardzo przyda. Złożyliśmy już podanie o pozwolenie dla mnie na wjazd do obozu i mam nadzieję że otrzymam pozytywną odpowiedź.