To tu, to tam

Tak jak to było ustalane wcześniej, święta Wielkanocne miałem spędzić w Phom (New Fangak). Jeszcze krótka podróż do Wanglel na 2 dni (30km) i oczekiwanie na łódź. Plecak przygotowany tylko łodzi jeszcze nie ma. Jak ktoś lubi mieć wszystko na czas, to niestety nie jest to miejsce dla niego. Odpłynie, może jutro, może pojutrze, a może popojutrze. Rano dowiedziałem się, że łódź ma wypłynąć. Po godzinie przyszła do mojego domu Nyador, córka Teresy, która jest bardzo aktywna w naszym kościele. Po chwili, powiedziała – płyniemy razem. Zdziwiło mnie to, że mając 10 lat, płynie sama do Phom, aby odwiedzić swoją chorą siostrę. Łódź się opóźnia, a tu trzeba coś zjeść. Zabrałem Nyador na market i kupiliśmy sobie walwal, sorgo z zsiadłym mlekiem...

Read More

Czas wziąć się do roboty

Jak by nie było, przyszedł czas, aby wracać na misje i nadrabiać straty.

Jednak ostatni miesiąc nie był miesiącem odpoczynku, ponieważ zastępowałem naszego brata w Dżubie i miałem na sobie administrację naszej prowincji. Jednak dzięki temu poznałem jeszcze bardziej stolicę i odkryłem nowe miejsca na nasze kolejne zakupy. Także, jako nowe państwo poznałem miejsce, które nie ma ładu ani składu. Aby załadować łódź musieliśmy wynająć ochronę z policji, aby wojsko się nie doczepiało. Za niewielką opłatą zamiast czekać na prawo jazdy ponad tydzień dostałem je w dwa dni nie wychodząc z domu. Na ulicach nie ma żadnych reguł, a policja jak zatrzyma to poprosi pieniądze na jedzenie...

Read More

W poszukiwaniu sił (refleksja)

Z postulantami którzy pochodzą z Południowego Sudanu – Nairobi (Kenia)

Jak kazali odpoczywać, leżeć i lepiej jeść, postanowiłem że od razu się wezmę do roboty – i się położyłem. Chłodny pokój, wygodne łóżeczko i jadłospis dużo lepszy od naszego w Old Fangak. Leżę dalej. Ponieważ nie należę do osób, które w jednym miejscu wysiedzą, to i po tych dwóch tygodniach także i takie życie zaczęło mnie męczyć. Oczywiście jakby ktoś mnie zapytał czy już mogę wrócić do Old Fangak, na pewno byłbym już na lotnisku. Jednak ucząc się na błędach innych misjonarzy wciąż słucham starszych, czekam i ubieram się w cierpliwość...

Read More

Wypisany

Chciałbym Wam wszystkim podziękować za wasze modlitwy i pamięć. Pan Bóg naprawdę zadziałał i obyło się bez leków i większych problemów. Ponieważ nie wykryto nic innego jak żółtaczka, co i tak jest dziwne w moim przypadku bo byłem szczepiony przed wyjazdem, jednak coś było.

Podano mi ponad pięć litrów kroplówek, glukozę i witaminy. Dzisiaj zostałem wypisany ze szpitala i jestem w naszym domu w Nairobi. Muszę jeszcze pozostać z tydzień zanim moje żółte oczy nie znikną 😉 Potem jeszcze jedna wizyta u lekarza i powinienem być gotowy na powrót do Dżuby. Choć mówią, że wątroba musi mieć ze 2 miesiące żeby się odbudować...

Read More

Początek nowego roku.

Przyjęty do szpitala w Kenii. Nairobi Hospital.

Mam nadzieję że szybko mnie tu wskrzeszą.

Read More

Radosne Boże Narodzenie i bolesny Nowy Rok

Na samym początku otrzymajcie ode mnie najserdeczniejsze życzenia Bożonarodzeniowe i Noworoczne. Życzę Wam Dużo Błogosławieństw i radości z każdej przeżytej chwili. Niech ten Nowy rok będzie dla Was rokiem rosnącej wiary i dzielenia się nią z innymi, którzy ją zatracili.

Dla mnie ten rok jak na razie zaczął się nie za ciekawie i boleśnie. Ale zacznijmy od początku.

Dotrzeć na miejsce

Miałem wyruszyć tydzień wcześniej, ale poprzez planowanie wykopania studni na terenie naszej parafii i omówienia wszystkiego z NGO Alaska, musiałem trochę zmienić moje plany. Jednak 5go grudnia byłem już w drodze. Miałem trochę szczęścia, ponieważ akurat jedno z NGO poruszało się w tamtą stronę łodzią motorową...

Read More

Święto Komboniego i odwiedziny wiosek

Czego to się nie robi dla głoszenia Ewangelii

Pranie porobione, rzeczy spakowane, latarka i baterie naładowane – chyba wszystko jest. Moment przed dłuższą podróżą zawsze jest stresujący – oby czy na pewno wszystko zabrałem, jaka będzie droga i czy nie wyzionę ducha w połowie.

Jeszcze przed podróżą popatrzyłem na mapę gdzie idziemy, a GPS pokazał 45km. Dodatkowo wciąż trwają deszcze i jest mokro i wilgotno. Najgorszy czas to ten, kiedy nasz termometr pokazuje 31 stopni i wilgotność 94%. Z każdego się leje, a mój współbrat zmienia koszulkę, co godzinę. Moje wszystkie ubrania musiałem popakować w worki próżniowe, bo niektóre spodnie porobiły się białe od grzyba. Ubranie pozostawione na noc, rano jest ciężkie i wilgotne, nic nie schnie. Wciąż otoczeni jesteśmy wodą...

Read More

Po dłuższym czasie

Ostatni miesiąc był czasem przerwy w podróżach, jednak zaczynam już się szykować do kolejnej. Zbliża się dla nas data ważna i już nam znana, 10 październik i św. Daniel Comboni. Co roku na ten szczególny dzień, wybierane jest jedno z centrów naszej parafii, gdzie odbywają się uroczystości. Jest to czas świętowania i spotkania. Oprócz uroczystości organizujemy konkurs dla młodzieży. Mają oni zaprezentować jedną piosenkę znaną i jedną własnej kompozycji (w tym roku piosenkę wielkanocną) wraz z grupą taneczną, kto będzie mógł zaprezentuje także krótki dramat. Dzięki temu, że co roku młodzież komponuje nowe piosenki, nasz śpiewnik rośnie, a młodzież jest zadowolona, gdy widzi ich własną piosenkę w śpiewniku (są ich już setki)...

Read More

Woda, woda i Leerpiny

W domu nauczyciela Piotra

Po powrocie z Dżuby, tak jak pisałem wcześniej, zacząłem szykować się na kolejną wizytę – tym razem w wiosce Leerpiny. Miałem dwa dni na przygotowania, popranie i nabrania kondycji, bo podróż długa i męcząca. W sobotę 12go, zacząłem moją podróż.

Wiedziałem tylko tyle, że jest daleko. Deszcze nie ułatwiają podróży a na dodatek silny deszcz popadał w piątek wieczorem przed naszą podróżą – czyli błoto już na samym początku. Bez tzw. „Larko”, czyli gumowych butów, się nie obejdzie. Kij w rękę i w drogę. Wyszliśmy z Piotrem, nauczycielem tamtejszej szkoły, około jedenastej rano, przeprawiliśmy się przez rzekę i zaczęliśmy się kierować w stronę Paguir i Kwinlow, które czytelnikom niniejszego bloga są już znane...

Read More

Trzy tygodnie przerwy – krótkie podzielenie

Kiedy jestem w Old Fangak chyba nie ma czasu na przemyślenia na temat sytuacji panującej w Południowym Sudanie. Wciąż panujący spokój na naszych terenach sprawia, że nawet zapominamy o wojnie panującej w tym państwie. Niedawno sobie rozmyślałem, że jeśli ktoś mieszkający na terenach naszej parafii, nie ma kontaktu ze światem zewnętrznym, nie wie nawet, co przeżywa obecnie to młode, wciąż cierpiące państwo. Słuchając jednak wiadomości o 19.30 South Sudan in focus, prawdą staje się to, że zamiast lepiej, robi się coraz gorzej.

Ostatni miesiąc przyniósł mi wiele radości, ponieważ po sześciu miesiącach ciągłego pobytu w Old Fangak, przyszedł dla mnie czas na moje rekolekcje w Dżubie, różne spotkania, dobre jedzenie i zimne piwo...

Read More
Visit Us On FacebookVisit Us On Google PlusVisit Us On YoutubeCheck Our Feed